Zobaczyłam go kiedyś na zdjęciu w internecie. To było marzenie od pierwszego wejrzenia. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że uda się je zrealizować. Tak po prostu, bez dylematów, że kiedyś, jak się uda, jeszcze nie teraz. :)
Stacja kolejki linowej i punkt widokowy Stacja kolejki linowej i widok na Langkawi. Sky Bridge Kolejka linowa na szczyt (850 m.n.p.m). Punkt widokowy i szkolna wycieczka (dziewczęta w chustach na głowie).
Bardzo chciałabym znać odpowiedzi na tytułowe pytania. Może wtedy wiedziałabym o co chodzi: a) Buddzie z tapirem? b) Buddzie w technozieleni? c) drzewkom obwieszonym workami z przedziwną zawartością (ręczniki, środki czystości, parasole, papier toaletowy, żywność, parasole)?
Everything deepfried and on a stick: Drzewko z pieniędzmi i urzędową pieczątką (no idea o co kaman) i mnóstwo rzeczy, które zapewne były pyszne. I słodkie. Przekąska, czy też deser? (Kolejna rzecz, której nie spróbowaliśmy) To bez wątpienia są owocki :) Kolejna niewiadoma. Ryby, jajka - ok. Ale ten kot w worku? :D Wiem, wiem! To są klapki i kwiaty! :D
Widoki z wozu drabiniastego jakby fajniejsze niż ze zwykłej nudnej taksówki: Po prawej widac specyficznie azjatyckie podejście do sieci energetycznej: Przystań promowa Ostatni rzut oka na wyspę i niesamowite kolory oceanu: Odpływamy w stronę zachodzącego słońca :)
To będzie bardzo nudna notka - błękit, plaża, palmy. I tak w kółko. Ale to pierwsza tropikalna wyspa na jakiej byłam, więc się zachłysnęłam. :) Widok z hostelowego leżaka. Hostelowy drób w wydaniu bardzo kolorowym. A wokół hostelu na prawo i lewo ciągnęła się Lamai Beach. I najlepsze jest to, że wcale nie robiłam tych zdjęć bladym świtem. Tam po prostu było pusto. Przecież to pora deszczowa. :)